"Zrozumiałam sens swojego śpiewania" Dominika Mosion - uczestniczka

Szczęść Boże wszystkim! Bardzo lubię dzielić się z innymi osobami moimi przeżyciami, dlatego m.in. też to świadectwo. Mam nadzieję, ze długość Was nie zrazi. Zacznę od tego, że nazywam się Dominika i chociaż pewnie nie widać mam piętnaście, a właściwie w tym roku już szesnaście lat. Kocham śpiewać, a tym bardziej wtedy kiedy mogę wykonywać piosenki religijne, chwalące Boga. Na pytanie, skąd dowiedziałam się o Salwatoriańskim Festiwalu odpowiem prosto: z Internetu. Tak naprawdę sama szukam konkursów, na które mogę się wybrać, pokazać innym mój talent otrzymany od Boga, bawić się i radować z tego, że śpiewam, chociaż zawsze łapie mnie trema przed wyjściem na scenę. I tak poszukując konkursu piosenki o tematyce religijnej, natknęłam się na stronę Salwatoriańskiego Festiwalu Piosenki Religijnej.

Bardzo się ucieszyłam mogąc jechać na konkurs, którego duch mi odpowiada. Wtedy też po rozmowie z mamą, umówiłam się na nagranie piosenek, które zamierzałam wysłać na Festiwal. Bardzo miło było usłyszeć wiadomość, że przeszłam dalej, tym bardziej, że było strasznie dużo zgłoszeń… i tutaj znowu zauważyłam łaskę Boga, którą mnie obdarza. Dzięki temu mogłam przeżyć niezapomniane chwile. Już pierwszego dnia, kiedy dotarłam do rejestracji mogłam poczuć rodzinną atmosferę. Kiedy spotkałam młodzież z RMS-u, zobaczyłam w nich ludzi z KSM-u, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, do którego należę. Już od początku „zapoznania” się ich pokochałam… Ta otwartość i radość bijąca od nich sprawiała, że można było czuć się tam jak w domu. Tak jakoś już mam, że po prostu czuję coś takiego… Później przyszedł czas na Eucharystię, piękną samą w sobie. Jak to już bywa moją uwagę zwrócił na siebie zespół wokalny, który zachwycił mnie tym, że śpiewał na dwa głosy, gdyż w swojej parafii niezbyt mogę sobie pozwolić na śpiewanie różnymi głosami… Po mszy, poznałam innych uczestników, właściwie uczestniczki… I tak już oto razem spędziłyśmy czas na piątkowych wieczornych koncertach w TCKiS. 

Ale to co działo się w sobotę przyniosło mi jeszcze więcej pozytywnych emocji. Poranna jutrznia, wspólne śniadanie, przesłuchania, rozmowy i spędzanie czasu z innymi. Wiele razy kiedy jedzie się na konkurs, można spotkać ludzi, którzy chodzą z uniesionymi głowami. Tutaj tego nie było. Każdy był otwarty na drugiego i to było niesamowite! Bóg nas wszystkich jednoczył, sprawiał, że chociaż się nie znaliśmy nie było między nami żadnego muru odgradzającego jednych od drugich. Także niesamowicie słuchało się autorskich utworów uczestników. Jeżeli mogę, to dopowiem, że ogromne wrażenie na mnie zrobiła m.in. kompozycja taty chłopaków z SĄSIADÓW. Była przepiękna. Po przesłuchaniach nadszedł czas na wspólną uroczystą Eucharystię, na której czułam tą moc, drzemiącą w każdym z nas. Strasznie cieszę się, ze mogłam brać w niej czynnie udział poprzez śpiewanie z innymi. Ta radość, którą wspólnie okazywaliśmy po prostu była wspaniała! Do tego jeszcze po mszy, nawzajem się do siebie przytulaliśmy i dziękowaliśmy, chociaż właściwie się nie znaliśmy. To było cudowne. No i w końcu przyszedł czas na ogłoszenie wyników i koncert zespołu TGD! Ta możliwość wielbienia Boga przez śpiew razem z chórem TGD była wspaniała. To właśnie podczas tego koncertu zrozumiałam dokładnie sens swojego śpiewania, otworzyły mi się oczy na pewną sprawę. To dzięki temu zmieniłam swoje nastawienie do występowania na scenie. Ta wielka przemiana jednak by nie nastąpiła gdyby nie On, Jeden Jedyny. To jak przez TGD Bóg podziałał na mnie jest wręcz niesamowite. Do tego jeszcze pewna wspaniała sytuacja, która wydarzyła się po koncercie. Byłam po tym dniu „wniebowzięta”. I na koniec chciałam jeszcze powiedzieć, że jestem wdzięczna innym za te miłe komentarze, które otrzymałam odnośnie mojego występu, chociaż  chwała i tak należy się Jezusowi. To naprawdę podbudowuje na duchu. Pokazuje, że rozwijanie twojego talentu nie idzie na marne. 

A na koniec jeszcze najgorsze dla mnie… czas powrotu do domu. Oderwanie się od tamtego pięknego czasu i powrót do codziennych obowiązków. Podsumowując; ta otwartość jaka panowała na konkursie, radość, wzajemna pomoc, a także te wszystkie moje wewnętrzne przeżycia, sprawiły, że to był najlepszy festiwal w moim życiu. Mam nadzieję, że za rok także będę miała szansę przyjechać do Trzebnicy i poczuć jeszcze raz to samo piękno tam panujące.

Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieję do zobaczenia za rok. Z Bogiem!

Dominika Mosion, Leszno